poniedziałek, 7 października 2013

5.

Witajcie ;)
Chciałabym Was przeprosić. Nie było mnie tak dłuuugo. :/

Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć, że przez tydzień praktyki, podczas których nie było czasu na nic. Potem pierwszy tydzień studiów - który był raczej odpoczynkiem po praktykach, niż ciężką pracą. Co prawda wieczorami próbowałam coś napisać, ale szło tak strasznie opornie...
No, ale w końcu się udało i kolejna część już dziś.
Zapraszam :)

***

- Chodź - odsunął się delikatnie od niej. - Wracamy - wstał i podając Alicji swoją dłoń pomógł jej wstać.
- Wracamy - przytaknęła i przysunęła się do niego na minimalną odległość, muskając delikatnie jego usta – Dziękuję - wyszeptała.
- ... - odwzajemnił pieszczotę po czym obejmując ją ramieniem poprowadził w stronę pensjonatu.

***

Niespełna dziesięć minut później leżeli w swoich ramionach. Mimo tak wczesnej pory żadne z nich nie mogło zasnąć. Ala z głową oparta na nagim torsie Kellera wsłuchiwała się w miarowe bicie jego serca. Maks gładząc opuszkami palców po delikatnym ramieniu Szymańskiej. Oboje zatraceni w swoich myślach.
O czym myśleli? Zapewne o tym samym. O tym jak teraz będzie wyglądało ich życie. W końcu od dwóch dni byli zaręczeni, ale przez wydarzenia z tamtej nocy w ogóle o tym nie myśleli. Nie w ten sposób.
- Maks? - wyszeptała
- Hmm?
- Co teraz będzie? Zaraz wracany bo Torunia.
- Jak będzie? Przeprowadzisz się do mnie, będę robił dla Ciebie śniadanka... I nie tylko śniadanka...
- A co z...
- Nic. Dla mnie przestał istnieć. Tylko mama... Nie pozwolę jej z nim zostać.
- Ale co zamierzasz?
- Nie mówmy teraz o tym. - musnął jej włosy, jeszcze mocniej otulając ją ramieniem. Gładził dłonią jej ramię, aż w końcu zasnęła. On sam nie potrafił zasnąć ciągle myślał o matce. Nie mógł pozwolić na to, żeby została z Gustawem. Obawiał się najgorszego - przez te wszystkie lata ten drań krzywdził jego matkę. Krzywdził, a on nic z tym nie zrobił, nic nie zauważył. Teraz kiedy już wszystko wie nie odpuści. Nie daruje Gustawowi, zrobi wszystko, żeby zapłacił za to co robił.

***

Kilka godzin później obudziła się pod wpływem wędrujących po jej policzkach promieni słońca. Od razu na jej twarzy pojawił się uśmiech. Uwielbiała budzić się czując jego dłonie obejmujące ją w pasie. Spojrzała na Maksa. Spał. I wyglądał przy tym tak uroczo, bezbronnie. Zupełnie jak mały chłopiec. Nie mogąc się powstrzymać zbliżyła swoją dłoń do jego twarzy i przykładając ją do jego policzka, pogładziła go delikatnie. Instynktownie wtulił twarz w jej dłoń, uśmiechając się przy tym. Kochała go takiego. Zawsze bez względu na okoliczności był przy niej, wspierał i nigdy nie pozwolił zwątpić w to, że ją kocha. Był taki czuły, opiekuńczy. Był najcudowniejszym mężczyzną na świecie. Był jej. Tylko jej. A ona była największą szczęściarą. Przy nim czuła się naprawdę wyjątkowa, czuła, że może wszystko. Spędziła tak jeszcze chwilę, po czym sięgnęła po telefon i wystukując numer recepcji zamówiła śniadanie do pokoju. Odłożyła słuchawkę i ponownie odwróciła się do ukochanego. Oparła się na łokciu, jednocześnie kładąc drugą dłoń na jego torsie.
- Mmmm... - wymruczał - Nie śpisz już? - zapytał lekko ochrypły od snu głosem, przyciągając ją do siebie i czule muskając jej usta.
- Niedawno wstałam - odezwała się po chwili. - Słodko wyglądasz kiedy śpisz.
- JA?! - zapytał rozbawiony - Nie jestem słodki.
- Ale jesteś. - równie rozbawiona przyłożyła dłoń do jego policzka.
- Nie, nie jestem.
- Jesteś!
- Przestań, proszę Cię.
- Ale to jest cudowne.
- Cudowna to jesteś Ty. - musnął jej czoło.

***

- To co robimy? - zapytała dopijając kawę.
- Zabieram Cię na krótki spacer. Potem obiad i wracamy? - zabrał z łóżka tacę, na której wcześniej znajdowało się śniadanie.
- Musimy?
- Musimy. - odpowiedział, zakładając bluzę. - Jutro mamy popołudniowy dyżur. Dobra. Zbieraj się. Raz, dwa.
- Ale... tutaj mi taaaak dobrze.
- Alicja, proszę Cię. Bo pójdę bez Ciebie.
- No dooooobra. Daj mi pięć minut.

***

- To powiesz mi gdzie idziemy? - zapytała, kiedy złapał ją za rękę prowadząc w nieznanym jej kierunku.
- W takie jedno miejsce...
- Maaks! - szturchnęła go łokciem w bok.
- No co? Nie lubisz niespodzianek?
- Twoje? Uwielbiam.
- No to chodź. - musnął przelotnie policzek Szymańskiej i poprowadził ją w odpowiednim kierunku.

***

- To jest ta Twoja niespodzianka?
- Nie podoba Ci się?
- Podoba, tylkoooo...
- Co?
- Myślałam, że stać Cię na więcej.
- No wiesz?! - wypuścił jej dłoń i skrzyżował swoje dłonie, udając obrażonego.
- Żartowałam! - musnęła policzek narzeczonego - Jest pięknie. - spojrzała na ciągnące się przed nimi sopockie molo. - Dziękuję.
- ... - uśmiechnął się szeroko i pociągnął ją za rękę - Idziemy.
Szli wolnym krokiem, trzymając się za ręce. Co chwila zerkali na siebie, wymieniając się promiennymi uśmiechami. W każdym ich spojrzeniu, geście widać było miłość. Tak wielką i nieopisaną. Taką, która zdarza się tylko raz w życiu.

"Miłość po prostu jest.
Bez definicji.
Kochaj i nie żądaj zbyt wiele.
Po prostu kochaj."

Wrócili do pokoju, gdzie Maks zaraz zabrał się za zbieranie ich rzeczy, a Ala postanowiła wziąć jeszcze szybki prysznic. Mieli jeszcze chwilę czasu do wyjazdu. Nie musieli się spieszyć. Dyżur w szpitalu mieli dopiero jutro, a trasa powrotna nie powinna zająć im więcej niż dwie godziny.
Niespełna dziesięć minut później wyszła z łazienki owinięta jedynie krótkim, sięgającym do połowy ud ręcznikiem, a spadające z mokrych włosów krople wody tworzyły na jej nagich ramionach wąskie, wilgotne ścieżki. Słysząc, że Maks siedzący w fotelu rozmawia przez telefon przystanęła na chwilę w progu.
- Tak... Nie, Leon proszę Cię, już coraz lepiej... Zadzwonimy. Tak, od razu jak zajedziemy. Tak, wiem. Będę uważał. - powoli, cichutko ruszyła w kierunku Kellera. Choć był zwrócony do niej tyłem po tonie jego głosu wywnioskowała, że się uśmiecha. - Wieeem. Cześć.
Kiedy była tuż za nim pochyliła się do przodu i kładąc dłonie na jego ramionach od razu zjechała nimi na jego klatkę piersiową. On bezbłędnie rozpoznał jej dłonie, a na jego twarzy od razu zagościł uśmiech, który poszerzył się jeszcze bardziej, kiedy poczuł jak wtula swoją twarz w jego policzek.
- Mmmm... - wymruczał. - Już wróciłaś? Szybko...
- Mhm... - musnęła jego policzek. Nie odrywając dłoni od jego torsu zrobiła kilka kroków i usiadła na jego kolanach. On instynktownie położył swoje dłonie na jej biodrach. Przez chwilę patrzyli sobie prosto w oczy. Ujęła w dłonie jego twarz i delikatnie musnęła jego usta. Oddał pieszczotę, chłonąc słodycz jej ust. Pocałunek z każdą chwilą stawał się coraz bardziej namiętny, zachłanny. Ręce Maksa, które do tej pory spoczywały na jej biodrach zaczęły wędrować ku górze, chowając się pod ręcznikiem, który miała na sobie. Dłonie Ali, które do tej pory cały czas czule otulały jego twarz powędrowały nieco niżej, zatrzymując się na jego torsie. Nie przerywając pocałunków zaczęła swoimi sprawnymi palcami rozpinać guziczki koszuli. Szybko rozpięła pierwsze dwa i wsunęła swoją dłoń pod materiał, chciała poczuć jego ciało, jego aksamitną skórę, którą tak kochała.
- Mmmm - przerwał pocałunki, odsuwając się na minimalną odległość - Ala... Jesteś pewna? - z troską spojrzał jej głęboko w oczy. Pragnął jej, ale nie chciał, żeby robiła coś wbrew sobie.
- ... - uśmiechnęła się tylko tak, jak uśmiechała się tylko do niego, a w jej oczach dostrzegł skaczące iskierki. Przytaknęła i ponownie zatopiła się w słodyczy jego ust. - Kocham Cię - wyszeptała między kolejnymi pocałunkami. Dłonie, które do tej pory błądziły pod jego koszulą powróciły do rozpinania kolejnych guziczków. Kiedy uporała się ze wszystkim guziczkami rozsunęła materiał na boki i odrywając się od jego ust zaczęła schodzić pocałunkami nieco niżej. Poczuł jak jego ciało przeszywa przyjemny dreszcz. Odsunął ją delikatnie od siebie odnajdując swoimi ustami jej delikatne wargi powrócił do słodkich pieszczot. Przytrzymał delikatnie jej dłonie i wstał z fotela. Nie przerywając pocałunków odnalazł dłońmi splot ręcznika i sprawnym ruchem go rozwiązał, efektem czego ręcznik bezszelestnie opadł na podłogę odsłaniając kobiece kształty Szymańskiej. Zszedł pocałunkami na jej szyję, tworząc ścieżkę pocałunków prowadzącą nieco niżej, w okolice jej dekoltu. Czując jak jej ciało przeszywa przyjemny dreszcz kontynuował wracając pocałunkami na jej szyję. Dłonie Alicji, które do tej pory spoczywały na ramionach Maksa zaczęły schodzić nieco niżej zsuwając tym samym koszulę z jego ramion. Chwilę później ten jakże zbędny element garderoby wylądował na podłodze, tuż koło ręcznika. Nieprzerwanie muskając jej ciało porwał ją w ramiona, żeby po kilku krokach delikatnie położyć ją na łóżku. W pośpiechu rozpiął guziczek spodni, które wraz z bokserkami osunęły się na podłogę. Pochylił się nad Szymańską, tak, że dzieliły ich milimetry. Spojrzał jej w oczy, a widząc te wesoło skaczące w nich iskierki zdecydowanie zatopił się w jej ustach, chłonąc ich słodycz. Jej dłonie powędrowały na tors Kellera, zatrzymując się tam tylko na chwilę. Odszukała wolną przestrzeń pod ramionami i tam wsunęła swoje dłonie, które teraz mogły swobodnie błądzić na jego plecach. Uśmiechał się pod wpływem jej pieszczot, co wyraźnie wyczuwała. Obydwoje czerpali ogromną przyjemność z wzajemnego dotyku. W końcu jednak zdecydowanie i znacząco przyciągnęła go do siebie, a on bez problemu zrozumiał. Obydwoje potrzebowali czegoś więcej... Spełnienia, które osiągnięte tylko wspólnie, miało tak wyjątkowy smak.

5 komentarzy:

  1. No w końcu notka. Super. Tylko obyś nie kazała nam czekać tak długo na kolejną. Proszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie mogłabym czytać, czytać i czytać takie świetne notki :) Daj nam szybciutko kolejną - Sara

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak tak tak!!! 3x tak!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Odkąd zaczął się rok akademicki, nie za bardzo ogarniam blogi, ale jak to wspaniale, że tu zajrzałam i przeczytałam tę część! Zapewniła mi ona miłe rozpoczęcie weekendu. Świetnie opisujesz ich relację, czyta się to z uśmiechem na twarzy. Czekam na ciąg dalszy. ;P

    OdpowiedzUsuń