sobota, 7 września 2013

2.

Kochani!
Chciałabym Wam bardzo, bardzo podziękować za wszystkie komentarze, za tyle miłych słów na temat tego co tworzę. Nie sądziłam, że moje wypociny się komuś spodobają [w zasadzie nadal ciężko mi w to uwierzyć] dlatego cieszy mnie to niesamowicie. Dziękuję Wam też za ponad 1000 wyświetleń.
Świadomość tego, że jest ktoś, komu podoba się to, co tworzę jest niesamowicie budująca. Dziękuję :*

Pozdrawiam i zapraszam na kolejną część :)
Mam nadzieję, że się spodoba.

***

"Człowiek jest jak ocean, spokojny i opanowany
dopóki niezależne od niego czynniki nie wzbudzą w nim fali gniewu."

Wyszedł z mieszkania z zamiarem pojechania do Gustawa, jednak zanim tam pojechał musiał sobie to wszystko jeszcze raz, dokładnie przemyśleć. Nie chciał zrobić czegoś, czego później mógłby żałować. Usiadł na jednej z ławeczek, próbując zebrać myśli. Był wściekły. Wiedział, że Alicja mówi prawdę. Nie wątpił w ani jedno jej słowo. Jej reakcja - to roztrzęsienie, płacz, strach - nie było bez powodu. Gustaw, jego ojciec... Skrzywdził najważniejszą kobietę w jego życiu. I choć nie potrafił tego zrozumieć, wyobrazić sobie tego, bo to ojciec, nienawidził go za to. Wiedział, że w przypływie chwili byłby w stanie rzucić się na niego z pięściami. Ale musiał opanować emocje... Przecież nie mógł tego zrobić. Nie mógł tego zrobić Ali, obiecał jej, że nie zrobi nic głupiego. Przymykając na chwilę oczy ułożył sobie wszystko i obiecując sobie, że będzie opanowany, że nie da się sprowokować ruszył w kierunku hotelu.
- Maks, synku - Krystyna serdecznym tonem głosu powitała Maksa
- Hej - muskając policzek matki rozejrzał się po pomieszczeniu w poszukiwaniu ojca - Gdzie jest...
- W łazience. - odpowiedziała, zanim zdążył dokończyć pytanie. Doskonale wiedziała po co przyszedł. - Usiądź - poprosiła wskazując jeden z foteli stojących tuż przy niewielkim stoliczku.
- ... - zanim zdążył odpowiedzieć do pomieszczenia wszedł Gustaw. - Jak mogłeś jej to zrobić! - wykrzyczał mu prosto w oczy
- Słuchaj Maks! Ja na to nie pozwolę! Nie pozwolę żeby jakaś... gówniara...
- T... - zawahał się przez chwilę, wypowiedzenie tego słowa stało się dla niego tak cholernie trudne - tato!
- Ojciec ma rację - dodała Krystyna. - Zachowała się okropnie.
- Idę do łazienki - Gustaw patrząc na Krystynę zaczął swoje tłumaczenia - słyszę krzyk, no to wchodzę! Każdy by to zrobił, prawda? Jestem w końcu lekarzem. Słyszę krzyk to wchodzę! To normalne! A ta wariatka... Ta wariatka rzuca się na mnie z pazurami!
- Dosyć tego! - przerwał, nie mogąc dłużej słuchać kłamstw ojca - Nie pozwolę, żebyś przy mnie obrażał moją narzeczoną. Jak mogłeś jej to zrobić, co?! Jak mogłeś mi to zrobić?! Nienawidzę cię!
- Maks! Ta wariatka mało mi oczu nie wydrapała! - odwrócił się w stronę syna.
- I miała rację! Nie chcę Cię znać! Wszystko zniszczyłeś! - wykrzyczał mu prosto w oczy i trzaskając drzwiami wyszedł z pokoju hotelowego, w którym się zatrzymali.
Z każdym krokiem jego plus wracał do normy, oddech stawał się bardziej miarowy. Im dalej znajdował się od niego, od swojego ojca stawał się spokojniejszy.


Wykonał kilka telefonów, wstąpił do kilku sklepów i godzinę później był już w domu.
- Jestem. - podszedł do siedzącej na kanapie Ali i delikatnie musnął jej usta.
- Maks? - przyjrzała mu się uważnie.
- Nie patrz tak, nie zrobiłem nic głupiego. Obiecałem, tak?
- Mhm. Przytul mnie. - poprosiła.
- Choodź - usiadł tuż koło niej, wtulając ją w swoje ramiona. - Mam dla Ciebie niespodziankę. - odezwał się po chwili uśmiechając się tajemniczo.
- Jaką - odsunęła się spoglądając prosto w jego oczy.
- ...
- Maaks! - szturchnęła go łokciem w bok.
- Mamy dziś wolne. I jutro też. I zabieram Cię na wycieczkę.
- Ale, Maks!
- Nie ma żadnego "ale". Wrzucę do torby kilka rzeczy i jedziemy do Sylwii po coś dla Ciebie. - wszedł do sypialni i wyciągając z szafy torbę podróżną, wpakował w nią kilka ubrań. Następnie udał się do łazienki zabierając z niej najpotrzebniejsze kosmetyki, które również wrzucił do torby. - Możemy jechać. - odezwał się wracając do salonu. - Chooodź. Ala...
- Idę przecież. Maks? A zajedziemy najpierw do taty? Zostawiłam tam torebkę. Tam mam wszystko - dokumenty, klucze, telefon...
- Zajedziemy, ale też chodź już - pociągnął ją w stronę wyjścia. - Jeśli się pospieszymy to najpóźniej na 15 będziemy na miejscu. - Ala, proszę Cię chodź.

***

W ciągu niespełna godziny dotarli do Sylwii. Do drodze wstąpili do Leona - nie było ani jego, ani Beaty. Dlatego tylko zabrali torebkę Ali i pojechali na Łazienną.
- Sylwia? Jesteś? - odezwała się, kiedy przekroczyli próg mieszkania.
- Chyba ma dyżur - odezwał się, zamykając jednocześnie drzwi.
- Na to wygląda. - odparła, zaglądając do kuchni.
- No to idziemy Cię pakować. - pociągnął ją w stronę sypialni - Albo nie - zatrzymał się - Ty siadaj, a ja się wszystkim zajmę.
- Ale Maaaks - roześmiała się po raz pierwszy od rana - Ja muszę sama.
- Nooo dobra, ale pamiętaj, że jutro na wieczór wracamy. Nie bierz całej szafy.
- Ha ha ha, bardzo śmieszne. A powiesz mi chociaż gdzie jedziemy? - uniosła brwi do góry
- Powiedziałbym Ci, ale wtedy nici z niespodzianki. - uśmiechnął się, tak, jak uśmiechał się tylko do niej.
- To jak ja mam się spakować? Hmm?
- Proste. Weź - podszedł do szafy i wyciągnął z niej kilka rzeczy - To.
- Nie lubię tego - wzięła od niego swoją sukienkę i schowała ją do szafy. - To będzie lepsze. - Wyjęła długą, sięgającą kostek spódnicę i schowała ją do torby.
- To! - wyjął z powrotem schowaną przez Alę sukienkę
- To!
- To. No dobra. - dodał po chwili, stwierdzając, że z nią nie wygra.
- .... - uśmiechnęła się z satysfakcją - Jeszcze tylko kosmetyki i gotowe?
- Chyba tak. - podszedł do niej, położył dłonie na jej biodrach, po czym zatopił się w jej ustach. - Kocham Cię, wiesz?
- Ja Ciebie też kocham. - przysunęła się bliżej niego i oparła głowę o jego tors. - Pójdę spakować te kosmetyki - dodała po chwili, odsuwając się od niego na minimalną odległość.
- Idź. Ale szybko!
- Już. Widzisz jak się staram - wróciła po kilku minutach trzymając w dłoniach sporej wielkości kosmetyczkę.
- Właśnie widzę. - wybuchnął śmiechem - Co to ma być? Ala jutro wracamy. Po co Ci to wszystko?
- To jest minimum. Zrezygnowałam z kilku rzeczy. Doceń to. - mówiła rozbawiona.
- Doceniam - roześmiał się. - Daj, wrzucę to do torby i możemy jechać, tak?
- No nie zupełnie.
- Alaaa! Co jeszcze?!
- Buty. Dwie pary. No co? Doobra. Jedna para. - zmieniła zdanie widząc jego zniecierpliwione spojrzenie.
- Wszystko? - upewnił się, kiedy wrzuciła do torby buty.
- Mhm - kiwnęła głową. - Idziemy, tak?
- Tak. - w jedną rękę wziął leżącą na łóżku torbę, a drugą dłonią chwycił dłoń Szymańskiej prowadząc ją do wyjścia.

***

Minęła już prawie godzina od kiedy wyjechali z Torunia. Przez cały ten czas Ala próbowała wyciągnąć od Maksa dokąd jada. Próbowała różnych sposobów, jednak żaden nie okazał się skuteczny.
- Alaa! Zostaw! - rozbawiony spojrzał na Szymańską, która zaczęła majstrować przy nawigacji.
- Tylko poprawiam. - zawiedziona odsunęła dłonie od urządzenia
- Wariatka - odparł rozbawiony.
- Twoja wariatka. - dodała również się śmiejąc. - A... - odezwała się po chwili - Daleko jeszcze?
- Kochanie, dowiesz się wszystkiego w swoim czasie. Teraz - spojrzał na nią - powinnaś się zdrzemnąć. Obudzę Cię jak będziemy na miejscu.
- Nie chce mi się spać - skrzyżowała dłonie udając obrażoną - Chcę wiedzieć gdzie jedziemy.
- ... - spojrzał na nią kątem oka wybuchając śmiechem - Dowiesz się za godzinkę. Jeśli nie będzie korków.
- Ale Maaaaks...
- Co Maks? Co Maks? Śpij. Pół nocy nie spałaś. - zdejmując dłoń z kierownicy położył ją na jej kolanie, gładząc je delikatnie - Spróbuj zasnąć.
- No dooobra - przewróciła oczami. - Spróbuję.
- Grzeczna dziewczynka - uśmiechnął się z satysfakcją i przenosząc wzrok na drogę skupił się na prowadzeniu auta. Kiedy przez dłuższą chwilę nie usłyszał kolejnego pytania Ali - "Daleko jeszcze?" przeniósł na nią swój wzrok. Spała. I wyglądała przy tym tak uroczo. Zwolnił i sięgając ręką na tylne siedzenie wyciągnął z niego swoją bluzę. Cały czas obserwując drogę nakrył ją delikatnie. Przez całą dalsza drogę co chwila zerkał na nią katem oka. Już byli prawie pod pensjonatem, kiedy dostrzegł malujący się na jej twarzy grymas bólu.
- Zostaw mnie! - poderwała się nagle. Była taka przerażona.
- Kochanie - zwalniając nieco, położył dłoń na jej kolanie - Już dobrze. - mówił do niej tak delikatnie, spokojnie jednocześnie cały czas obserwując drogę. - Jestem przy tobie.
- Zatrzymamy się na chwilę? - poprosiła próbując się uspokoić.
- Właściwie to już jesteśmy na miejscu. - zatrzymał się pod niewielkim pensjonatem. - Poczekaj - dodał wysiadając z auta. Okrążył auto i otworzył drzwi od jej strony . - Chodź tu do mnie. - wyciągnął dłoń w jej stronę, pomagając jej wyjść.
- ... - wtuliła się w jego ramiona, płakała.
- Ciii... Kochanie - gładził jej plecy, a jego koszula coraz bardziej przemakała jej łzami. - Już dobrze.
- Maks - odsunęła się od niego po chwili, ścierając łzy z policzków. - Już mi lepiej. - uśmiechnęła się nikle - Gdzie my jesteśmy? - zapytała, rozglądając się po okolicy.

"Więc proszę Cię blisko bądź 
Kochaj mnie, trwaj przy mnie bo 
Wokół wzburzone morze 
Tylko Twoja dłoń.. stały ląd."

8 komentarzy:

  1. Kochany Maks! Cudowny Maks! ♥
    Dalej, dalej, dalej! ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham tą piosenkę, wiesz ♥

    I w ogóle... Uwielbiam to opowiadanie! Uwielbiam CUDOWNEGO Maksa ♥ Ta czułość jest cudowna... Miłość aż bije z ekranu. Kocham!

    I si - dalej, dalej, dalej! ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak pięknie by się to oglądało na ekranie...
    Maks wierzący w każde słowo Alicji, taki czuły, kochający, troszczący się...
    Cieszę się, że powstał kolejny blog na którego będę z chęcią zaglądała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapowiada się super. :)
    / Emi

    OdpowiedzUsuń
  5. Opisany przez Ciebie wątek jest 1000 razy bardziej realistyczny i lepszy od tego serialowego. Tak to powinno wyglądać, oj scenarzyści powinni się od Ciebie uczyć. Piękny opis uczuć, no i oczywiście kochany Maks, dla którego Ala jest całym światem. Jak on się o nią troszczy... Coś pięknego. A czuję,że to dopiero początek i że następna część będzie jeszcze lepsza, bo świetny jest pomysł z tym wyjazdem! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. to jest cudowne .
    kiedy dalszy ciąg , a może jeszcze dzisiaj.

    OdpowiedzUsuń